Strona główna -> Artykuły prasowe -> Stary Sącz świętuje na wszelkie sposoby
2010-07-30     Julity, Ludmiły, Zdobysława        
Niezapomniane wrażenia czekają mieszkańców oraz wszystkich tych, który odwiedzą Stary Sącz, zbliża się bowiem kulminacja obchodów jubileuszu 750-lecia miasta. Dziś i jutro gród św. Kingi wypełni się muzyką i tańcem, będzie coś dla oka i żołądka, nie zabraknie sztucznych ogni i widowiska historycznego.
- Chciałbym, żeby to była fantastyczna zabawa, jak za czasów mojej młodości – mówi burmistrz miasta Marian Cycoń, przyznając, że nie opuścił dotąd żadnego odpustu. Już teraz miasto tonie w chorągwiach, zawisną także flagi narodowe miast zaprzyjaźnionych. W sobotę rozpocznie się Biesiada Karpacka połączona z Jarmarkiem Sztuki. Rynek zapełni się kramami, na których twórcy ludowi będą prezentować swoje wyroby. Ze swoimi zbiorami pokaże się starosądecka biblioteka. Wśród nich obowiązkowe miejsce zajmą pozycje książkowe o mieście jubilacie, a więc „Pieśń o Starym Sączu”, „Gród św. Kingi”, reprint „Historii Starego Sącza”, „Za klauzurą”, „Starosądecki klasztor klarysek od założenia do współczesności”, „W moim miasteczku” Agaty Konstanty. Będą także widokówki, mapy, medal wybity z okazji 750-lecia miasta, filmy o Starym Sączu.
W tym dniu, punktualnie o godz. 11.30 rozpocznie się uroczysta sesja Rady Miejskiej, w czasie której zostaną wręczone tytuły honorowych obywateli miasta. Odznaczeni zostaną: Stanisław Gałoński – dyrygent, twórca i dyrektor Capelli Cracoviensis, który przez 15 lat prowadził Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej, dr hab. inż. Jan Winter – wykładowca Politechniki Wrocławskiej, dyrektor biura ds. Usuwania Skutków Klęsk Żywiołowych w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, oraz burmistrz Starego Sącza – Marian Cycoń.
- O godzinie 17 na dziedziniec klasztorny wjedzie sztafeta konna z Węgier z młodziutką Kingą na czele. Siedmiogrodzkie wozy i 20 koni wyruszyły z Dunakeszi już jakiś czas temu. Będą także gry i zabawy ludowe – zdradza burmistrz.
Zagrają zespoły z Czech, Słowacji, Węgier i Małopolski. Drugi dzień obchodów przedstawia się równie atrakcyjnie. Po uroczystej sumie pod przewodnictwem nuncjusza Apostolskiego na Węgrzech ks. arcybiskupa Juliusza Janusza, obchody ponownie przeniosą się na starosądecki Rynek. Tu zaprezentują się zespoły folklorystyczne, a wśród nich działający od roku z inicjatywy burmistrza – „Starosądeczanie”. Niewątpliwie największą gwiazdą niedzielnych występów będzie Mazowsze, które przygotowało utwór na okoliczność jubileuszu. Odezwać się ma także zabytkowy zegar na wieży klasztornej, który nie działał 200 lat. Po naprawach i konserwacji będzie wygrywał pieśni religijne: o godz. 6.15 – Kiedy ranne wstają zorze, 11.45 – Jaka piękna jesteś Kingo, 17.45 – Bogurodzica.
To nie koniec świętowania, które zostało przewidziane na cały rok. Był już koncert „Początki polifonii europejskiej” Capelli Cracoviensis, dokładnie 750 lat po przekazaniu ziemi sądeckiej Kindze przez Bolesława Wstydliwego, m. in. ze słynnymi „starosądeckimi” utworami, wydanymi z tej okazji na płycie CD. Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej, promocja albumu „Gród Św. Kingi”, sesja popularnonaukowa „Polska wobec wyzwań regionalnych i globalnych” z udziałem profesorów wywodzących się z Sądecczyzny, duża wystawa filatelistyczna, międzynarodowy plener malarski, będą także kolejne wydarzenia, które warto odnotować w kalendarzu, wśród nich wystawy, festiwal fotografii „Widzi się” oraz pielgrzymka szlakiem św. Kingi.
Obchody 750-lecia miasta to nie tylko szereg wydarzeń kulturalnych, ale także inwestycyjnych. – Zależy nam na tym, aby po obchodach pozostały namacalne dowody. Stąd remont 11 budynków w Rynku, klasztoru, kościoła Trójcy Przenajświętszej, renowacja rzeźbi i malowideł – mówi Marian Cycoń.
W Starym Sączu nie chcemy budować pomników. Dla nas jest nim ołtarz z wizyty Jana Pawła II, będzie Środowiskowy Dom Pomocy Społecznej, który powstaje w Cyganowicach.
Sztandarowym projektem, który czeka na realizację jest budowa gmachu „Sokoła”, który ma stać się centrum kulturalnym miasta.
- „Sokół” to jest moje marzenie od ogólniaka”, kiedy nieco grywałem w teatrze. Marzyłem sobie wtedy, żeby ta sala była piękna. W tej chwili przedstawia obraz nędzy, nie pasuje do tak wspaniałego społeczeństwa, jakim są mieszczanie starosądeccy – mówi burmistrz Marian Cycoń. – Byłem wielokrotnie w tatrze „Słowackiego”, a ostatnio kilka razy w Levoczy, gdzie mają przepiękny teatr i salę koncertową. To nas zdopingowało. Myślałem sobie, że kiedyś u nas to tez tak będzie wyglądało. Otrzymałem telefon od wicemarszałka sejmiku województwa małopolskiego p. Leszka Zegzdy, który zapytał mnie, co w związku z tym, że jest uchwała o szczególnym patronacie marszałków sejmiku dotyczącą Starego Sącza i jego wielkiego jubileuszu 750-lecia. Kiedyś „Sokół” spełniał wiele funkcji niezbędnych dla tutejszej społeczności. Były zabawy, ćwiczono gimnastykę, działały zespoły, teatry itp. Przystąpiliśmy zatem do opracowania wielokierunkowej koncepcji i kosztorysu. W pierwszej kolejności zostanie wyremontowany aktualny budynek „Sokoła” z ok. 1910r. Mimo, iż zewnętrzna bryła dalej budzi zachwyt, wnętrze pozostawia wiele do życzenia. To efekt przebudowy sprzed czterdziestu lat. Będzie piękna widownia, scena, balkony, 342 miejsca siedzące. W foyer zawisną obrazy z plenerów malarskich. – informuje włodarz miasta, zapowiadając, że tradycyjny koncert noworoczny w 2009r. powinien odbyć się w odnowionym „Sokole”. Na drugi etap budowy, zakładający postanie nowego gmachu, trzeba będzie poczekać, wymaga on bowiem zmian w planie zagospodarowania przestrzennego. Burmistrz nie ukrywa, że ważnym powodem, który zainspirował go do tego projektu, było utworzenie w Starym Sączu Samorządowej Podstawowej Szkoły Muzycznej, która otworzy swe drzwi dla zdolnej młodzieży we wrześniu. Już teraz w mieście funkcjonuje orkiestra dęta, chór i zespoły. Marian Cycoń ma nadzieję jednak, że szkoła muzyczna i ośrodek kultury zainicjują powstanie kolejnych formacji artystycznych.
Burmistrz z dumą mówi o mieszkańcach i ich mieście. Podkreśla, że gdyby nie klasztor ss. Klarysek, św. Kinga, patronka polskich samorządowców i wizyta Ojca Świętego nie byłoby Starego Sącza takiego, jakim jest. Z okazji jubileuszu życzyłby sobie wielu rzeczy, wszystkie one jednak tyczą się „średniowiecznej perły Beskidu”.
- Chciałbym, aby Stary Sącz tętnił życiem i wielojęzycznym gwarem, żeby były kafejki, marzą mi się zielone ogrody w piwnicach, takie jak widziałem we Francji. Byłbym zadowolony gdyby udało się wprowadzić tu specjalne strefy rozwoju gospodarczego, aby ludzie nie musieli wyjeżdżać zagranicę tylko mogli znaleźć pracę tu na miejscu, ciągle myślę też o lotnisku komunikacyjnym – mówi Marian Cycoń. Lista jest długa, nie pozostaje więc nic innego, jak życzyć spełnienia wszystkich tych pragnień i powodzenia w realizacji kolejnych inwestycji.
 
Perełki starosądeckie
Dziejową rocznice obchodzi właśnie Stary Sącz, świętując hucznie 750-lecie lokacji. Miasto to jego historia i zabytki, czas zatem odbyć podróż do przeszłości i odkurzyć z wiekowego pyłu te perełki, o których przewodniki niekiedy wspominać zapomniały.
„Gdy karty dziejów naszego narodu rozjaśniać zaczynają, gdy nazwisko Polski występuje jako państwa udzielnego, słyszymy już o Sączu …” – pisał Stanisław Rosół w broszurze wydanej z okazji 600 – lecia śmierci świętej Kingi w 1892r. Kiedy zaczęli się osiedlać tu ludzie, dokładnie nie wiadomo. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, że między 800 a 500 rokiem przed naszą erą w najbliższych okolicach pojawiła się człowiek.
***
Wciąż trwają spory, od czego swą nazwę wywodzi miasto. Przyjęło się, że Stary Sącz, zwany wcześniej Sączem, ma ten sam rodowód co Sandomierz, zawdzięczając go Sandomirowi (lub Sandomierowi), zwanego zdrobniale Sandkiem. Imię to powszechnie występowało wśród rycerstwa i dostojników, a Sandków w Sączu nie brakowało.
***
Nie ma za to wątpliwości, skąd wzięło się potoczne określenie na Stary Sącz – Bryjów. Miasto nie uniknęło klęsk głodu. W trudnych czasach sporządzano potrawę z mąki pszennej razowej, gotowanej na wodzie, którą maszczono słoniną lub popijano mlekiem. Pożywne i tanie danie nazywano bryjką.
***
Badania archeologiczne dowodzą, że Stary Sącz nie był wcale usytuowany u zbiegu Dunajca i Popradu, a przypuszczalnie tam, gdzie obecnie znajduje się Podegrodzie i Naszacowice.
***
Pierwszym znanym z imienia kasztelanem sądeckim był Chwalisław. Wymienia go, jako świadka, dokument Leszka Białego z 1224r. Urzędowali także m. in. Dzierżykraj, Wrzga, Getko i Lassota.
***
Najpopularniejsze nazwiska mieszczan starosądeckich z okresu średniowiecza pochodziły od nazw zwierząt. Mamy zatem Lisów, Nietoperzy, Niedźwiedzi, Zajęcy, Cielaków, Kocurów a także Wieprzyków. Dosyć liczna była również grupa nazwisk, które wzięły się od przezwisk: Goły, Ciężki, Niesmaczny, Warchoł, Drapała, Potworek, Kazirod, Żebraczek, Ledwożywek, były też takie, które swym właścicielom nie przynosiły chluby jak chociażby Sracz.
***
Legendy każą wierzyć, że w Starym Sączu wznosił się niegdyś zamek, usytuowany na Miejskiej Górze. Wspomina o nim słynny badacz Sądecczyzny szczęsny Morawski, a także Stanisław Rosół. Początkowo zamek miał być siedziba kasztelanów, później zaś chwilową rezydencją rodziny panującej. Ponoć bawili w nim synowie Kazimierza Jagiellończyka, a także Jan Długosz. Według podań, został on wysadzony w powietrze przez Szwedów. „Dziś skąpe tylko resztki fundamentów i zaklęśnięcia wskazują, że wielką i warowną być niegdyś cała ta budowla” – pisał w 1892r. Stanisław Rosół. Istnienia zamku nie potwierdzają jednak żadne źródła pisane.
Stary Sącz słynął niegdyś z wyśmienitego piwa, które opiewane było nawet przez poetów. W 1578r. liczące 1000 mieszkańców miasto, wyprodukowało napitku o wartości 19 449 złotych polskich, dla porównania Bochnia wytworzyła go w tym czasie za 20 376 złp.
***
Miasto wielokrotnie nawiedzały niosące śmierć epidemie. W 1710r. dżum zdziesiątkowała ludność Starego Sącza i okolic. Wymarło wówczas 2 tyś. mieszkańców, wśród nich całe rodziny. Protokół urzędowej komisji z 1781r. wspomina, że niemal wszyscy starosądeczanie zginęli, a przy życiu zostało tylko 7 mężczyzn i 9 kobiet. „Ludzie padali jak muchy, niespodziewanie, w polu czy w domu, przy pracy lub w chwili spoczynku, a trup padał tak gęsto, że brakło rąk do grzebania, a około 500 zwłok ludzkich psy pożarły” – pisze cytowany już Stanisław Rosół. Plagą były również stada wilków, które napadały i pożerały miejscową ludność.
***
Podczas remontu wieży kościoła św. Elżbiety w 1869r. natrafiono na puszkę z dokumentami. Wspominają one m. in. o komecie, która w 1812r. przez kilka miesięcy była widoczna na niebie, budząc ożywione dyskusje mieszczan starosądeckich. Rok później miasto nawiedziły klęski żywiołowe. „… ciągle dni klika i nocy rzęsiste trwały deszcze, zatrzęsła się ziemia a powódź wszelakich rzek nadzwyczajna i nigdy nie pamiętna nadbrzeżne miasta, wsi i ludzi potopiła, Poprad i Dunajec zbliżyły się pod miasto” – czytamy w dokumentach.
***
Znane jest nazwisko starosądeckiego piromana, który w połowie XVIII w. kilkakrotnie podkładał ogień w różnych częściach miasta. Był nim niejaki Franciszek Michewski. Kiedy w końcu ujęto podpalacza, ten wykręcał się od wszystkiego, przyznał się dopiero przed katem. Sprawca został skazany na śmierć przez ścięcie i spalenie. Wyrok wykonano na Miejskiej Górze.
***
Według legendy kościółek św. Rocha znajduje się w miejscu, gdzie przed wiekami wódz węgierki Soos, posiłkujący Polaków, napadł na stacjonujący tu obóz tatarski, wycinając w pień wszystkich wojów. Wokół kościółka powstał później cmentarz zwany dzisiaj „starym”.
***
Starosądeckie jarmarki mają wielowiekową tradycję. W 1528r. król Zygmunt Stary nadał miastu przywilej, na mocy którego rocznie urządzano dwa jarmarki – w dzień św. Trójcy oraz w dzień św. Feliksa i Adaukta.
***
Stary Sącz oglądał wiele znamienitych osób. Miasto odwiedził m. in. Ludwik Luksemburski, Jadwiga, żona Władysława Jagiełły, a Jan III Sobieski witany był tu przez swą ukochaną Marysieńkę. Dwukrotnie przebywał w Starym Sączu kardynał Stefan Wyszyński. W 1963r. po koronacji obrazu Matki Boskiej Pocieszenia w Nowym Sączu, odwiedził klasztor ss. Klarysek wpisując się do księgi pamiątkowej. Ponownie przyjechał 3 lata później podczas centralnych uroczystości Milenium Chrztu Polski, towarzyszył mu wtedy Karol Wojtyła.
 
Warto wiedzieć
Na obchody gmina pozyskała środki z konkursu „Mecenat Małopolski”, a także od wielu firm sądeckich.
Współorganizatorem sobotniej imprezy jest Instytut Europa Karpat przy MCK „Sokół” w Nowym Sączu, a impreza pn. Biesiada Karpacka jest współfinansowana z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Pięknym gestem wykazał się Prezydent i Rada Miasta Nowego Sącza podejmując się znaczącego współfinansowania występu Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”.
Przyjazd i pobyt gości z miast partnerskich: słowackich Levocza, Liptowsky Hradok, węgierskich: Dunakeszi i Keszthely oraz francuskiego: Lambres les Douai jest współfinansowany z grantu uzyskanego z Unii Europejskiej z programu „Europa dla Obywateli”.
„Dziennik Polski”, nr 187, 11-12.08.2007
Pn Wt Sr Cz Pt Sb N
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
Video
Audio